O empatii i stanowczości oraz świadomym, bezpiecznym i trwałym wzrastaniu, w którym pomagam.

with Brak komentarzy

 

Kilka dni temu, moja wieloletnia klientka podczas naszej sesji coachingowej powiedziała mi, że ten postęp i rozwój, który stał się jej udziałem i którego coraz częściej, żeby nie powiedzieć codziennie, doświadcza, nie byłby możliwy bez mojej empatii i stanowczości.

Podziękowałam, mówiąc, że oczywiście bez naszej, wspierającej relacji coachki i klientki, na pewno działoby się to wszystko inaczej. Być może wolniej lub wcale, ale też od razu przekierowałam ją na nią samą- w imię jej umacniania- w końcu moja klientka zmienia się dla siebie samej, nie dla mnie.

 

Ja tylko jej tylko w tym pomagam, pewnie prowadząc.

 

Jednak, do dziś wracam do tych słów, ciesząc się nimi według zaleceń Profesora Ricka Hansona, neuropsychologa, który mówi, że nasz mózg jest niczym teflon na dobre wiadomości i rzep na złe. Jednym ze sposobów by to zmieniać, jest cieszenie się dobrymi momentami, np poprzez najzwyklejsze zatrzymywanie się w nich, na kilka lub kilkanaście sekund.

 

Zatem zatrzymywałam się w tej myśli i doszłam do wniosku, że rzeczywiście nie tylko w mojej edukacji i doświadczeniu zawodowym łączę pozorne sprzeczności, jak wspomniane przez moją klientkę: empatię i stanowczość.

Arboretum_w_Kórniku
Kobieta na tle parku

 

Często powtarzam, że jestem nie tylko teoretykiem, ale przede wszystkim praktykiem rozwoju. Mówię to, bo sama bardzo cenię rozmowy z ludźmi faktycznie robiącymi różnorakie rzeczy: w warsztacie samochodowym wchodzę pod auto, u stomatologa oglądam moje uzębienie w lusterku, u cukiernika wchodzę do kuchni itd. Interesuje mnie autentyczne doświadczenie i perspektywa ludzi znających swój fach. Rozmawiając z nimi czuję się często jakbym odkrywała nowe, wcześniej nieistniejące dla mnie światy.

 

Być może, właśnie tak zadziałały na mnie lata przepracowane w komunikacji oraz marketingu i studia na Akademii Sztuk Pięknych. Bez mrugnięcia okiem potrafię wymyśleć 10 gładkich historii na wskazany temat, ale szczerze mnie one nudzą, a prawdziwe życie wciąż zachwyca.

 

Stąd to podkreślanie mojego praktycznego doświadczenia w rozwoju i samodoskonaleniu. Od dziecka, bo lekcje gry na pianie zaczęłam w wieku 4 lat, a treningi pływania 5, systematycznie pracuję na mój sukces, ale też wiem co znaczą upadki, nieudane biznesy czy kryzysy osobiste. Ciągle uczę się jak się z nich podnosić.

 

A sukcesem dziś nazywam właśnie świadome życie.

 

I jeśli śmieszy Cię sformułowanie, że w wieku 4 lat pracowałam na ten sukces, to wyjaśnię, że od zawsze interesowało mnie bycie najlepszym. Dosłownie. Nie lepszym od innych, nie najlepszą wersją siebie, ale najlepszym jak się da, jak mogę sobie wyobrazić.

Nie wiem do końca dlaczego tak mam. Wierz mi, były okresy kiedy bardzo chciałam mieć inaczej.

Dziś jednak wiem jak z tym postępować i umiem już docenić, tkwiącą w tym moim pierwotnym instynkcie chęć życia i siłę woli. Ale też jak pewnie się łatwo domyślasz, wiem co nieco o wypaleniu i ciągle uczę się odpuszczania i przeżywania straty.

 

Arboretum_kórnickie_sosny_żółte
Stopy na tle liści miłorzębu
Arboretum_kórnickie

 

Uważam, że jedną z najważniejszych umiejętności jakie możemy posiąść jest właśnie, świadomość siebie w chwili obecnej i wyciąganie właściwych dla nas wniosków.

 

Życie się toczy, żeby nie powiedzieć płynie, raz jesteśmy bliżej nieba, raz bliżej dna.

 

Istotna jest natomiast umiejętność znalezienia balansu pomiędzy tymi stanami, tak by nas nie destabilizowały oraz rozróżnianie forsowania siebie od pobłażania sobie i nieustanna weryfikacja celów, do których dążymy. Wtedy wprowadzana zmiana ma szansę być trwałą.

I na koniec, choć być może jest to klucz do poczucia spełnienia i sensu: częste i otwarte sięganie po wsparcie drugiego człowieka.

 

Jestem właśnie takim wsparciem do wynajęcia.

 

Pracując ze mną zyskujesz jednocześnie wielkiego fana, jak i szczerze życzliwego, choć chwilami surowego krytyka.

 

Towarzyszę Ci w świadomym i bezpiecznym rozwoju, pilnując, żebyś osiągał to, co jest autentycznie Twoje.

 

Stojąc po Twojej stronie, uczę Ciebie tego, żeby siebie stawiać w centrum.

 

Kiedy czuję, że tego potrzebujesz głaszczę, ale kiedy widzę, że stać Cię na więcej, to elegancko, ale jednak, cisnę i nie odpuszczam, aż osiągniemy to, co sobie zamierzyliśmy. Nieustannie sprawdzając z Tobą, czy nadal jest to dla Ciebie aktualne i atrakcyjne. A kiedy już osiągniesz swoje cele, pomagam Ci w to uwierzyć, pocieszyć się tym, ale też nie osiadać na laurach i dalej rozwijać.

 

Robię to wszystko w oparciu o najnowszą wiedzę na temat holistycznego funkcjonowania człowieka, w szczególności neurobiologii i psychologii, w zaufanej atmosferze poufności oraz ze zdrowym dystansem i poczuciem humoru.

 

I chyba właśnie o tym mówiła kilka dni temu moja klientka (Ściskam Cię mocno, jeśli to czytasz i wspomniana wyżej sesja, była jedną z najbardziej wzruszających, jakie w życiu poprowadziłam, za co dziękuję.)

 

Dziękuję każdemu kto zdecyduje się na mnie, jako towarzysza w swoim rozwoju.

 

Obojętnie w jakim wymiarze, czy biernym czytając tego bloga lub mój profil na Instagramie, czy też czynnym podczas sesji coachingowych indywidualnych lub grupowych, czy też zapraszając mnie do przeprowadzenia warsztatów w Twojej firmie lub wykupując pakiet sesji coachingowych dla Twoich pracowników.

 

Nie ma to dla mnie znaczenia. Wszystko to tylko różnorakie strategie zaspokajające uniwersalnie ludzką potrzebę bezpiecznego, świadomego i trwałego rozwoju i cieszę się, że Ci w tym towarzyszę.

 

Basia

 

Ps Wpisowi temu towarzyszą zdjęcia z założonego w XIX wieku przez Tytusa i Jana Działyńskich, Kórnickiego Arboretum, należącego dziś do Instytutu Dendrologi PAN. Zostały zrobione przeze mnie 31.10.2022 i umieściłam je tutaj z dedykacją dla innej mojej długoletniej klientki- również ściskam!